Czasami w internecie trafiamy na prawdziwą perełkę. Poniższy incydent wydarzył się po drugiej stronie świata, w Australii, i każdy, w zależności od temperamentu, albo się z niego śmieje, albo się złości. Zobaczmy, co się stało.
Już w grudniu zgłosiliśmy to , że władze w Australii czasami działają w dziwny sposób. Następnie regulator reklamy okazał się nadgorliwy i – celowo lub przypadkowo, nigdy się nie dowiemy – źle zrozumiał i zakazał reklamy Toyoty Yaris GR. Teraz australijska policja stanęła w swojej obronie, choć ta sprawa jest jeszcze bardziej dziwaczna niż ta z grudnia.

Pewnej nocy w lutym włamano się do rodziny na Gold Coast w Queensland. Złodzieje zabrali wszystko, co mogli przesunąć – w tym kilka par butów, odkurzacz i torbę podróżną. Zauważyli również kluczyk do samochodu, który należał do Lexusa żony. Zabrali go również, aby zamknąć samochód, ale właściciel się obudził i ich spłoszył, więc uciekli z kierowcą. Charakterystyczne dla ich bezczelności jest to, że rzekomo wrócili wkrótce potem, aby zabrać pozostałe samochody, ale rodzina już wtedy się obudziła. W międzyczasie wezwano policję, ale nie wysłali patrolu na miejsce zdarzenia – nie tylko tej nocy, ale przez wiele tygodni.
Następnie policja skontaktowała się z ofiarami – choć nie w sposób, jakiego oczekiwały. Otrzymały one list od policji drogowej, w którym zostały ukarane grzywną.

Kamera zainstalowana nad drogą w noc włamania uchwyciła zdjęcie Lexusa żony, którym kierował jeden z włamywaczy i który nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. System alarmowy automatycznie wykonał zdjęcie, zidentyfikował właściciela pojazdu po numerze rejestracyjnym i wysłał już mandat na jego adres.

Nawiasem mówiąc, mogliśmy śledzić wydarzenia przez trzy tygodnie po włamaniu i co szokujące, australijska policja nie miała nawet wystarczająco dużo czasu, aby wysłać patrol na miejsce zbrodni i zapisać dane.
Jeszcze bardziej szokująca jest wysokość grzywny: 6.258 dolarów australijskich, czyli prawie półtora miliona forintów, nałożono za niezapięcie pasów bezpieczeństwa. Co więcej, w liście nie wspomniano, gdzie można się odwołać, ale poinformowano właściciela samochodu, że jest to pierwsze i jedyne powiadomienie o grzywnie, jakie otrzyma, a następnie zagrożono, że jeśli nie zapłaci w terminie, może spodziewać się kolejnych grzywien.
Jaka jest z tego lekcja? Po pierwsze, nawet Australijczycy, skądinąd praktyczni i twardo stąpający po ziemi, czasami tracą zdrowy rozsądek. Po drugie, złe mechanizmy władz mogą powodować szokujące sytuacje w dowolnym miejscu na świecie. Jedno jest jednak pewne: w ostatnich tygodniach połowa świata śmiała się z australijskiej policji – i słusznie. Zarekwirowany samochód to SUV marki Lexus, którego systemy bezpieczeństwa oczywiście zapobiegłyby kradzieży, ale przestępcy wykorzystali jego własne zabezpieczenia.
Mieli klucz, więc nie było to dla nich trudne.
Zdjęcia: dexerto.com, Lexus, ChatGPT, Yahoo News
Opublikowane przez agencję Smarter Media Communications Agency (http://news.smartermedia.hu)
Source: https://news.smartermedia.hu/nemzetkozi-hirek/megbirsagoltak-a-tulajt-mert-az-ellopott-autojat-ov-nelkul-vezette-a-tolvaj

Subskrybuj Autosajto.hu do Twojego newslettera



