Celica pierwszej generacji została gruntownie zmodyfikowana, aby zostać gwiazdą targów tuningowych SEMA.
Jedno to po prostu złożyć do kupy znaną ikonę motoryzacji i odrestaurować ją; zrobienie tego wszystkiego, a nawet wstawienie ryczącego silnika V12 w miejsce oryginalnego czterocylindrowego silnika, to zupełnie co innego.

Toyota niedawno zasugerowała, że wkrótce wskrzesi Celicę, wprowadzając nowy, wysoce precyzyjny, turbodoładowany, rzędowy silnik czterocylindrowy. Pojawiły się również zdjęcia szpiegowskie samochodu rajdowego, który wygląda jak testowana Celica. Jednak niektórzy entuzjaści Toyoty wciąż są bardziej podekscytowani oryginalną Celicą pierwszej generacji, która zadebiutowała 55 lat temu, i mają o wiele bardziej szalone marzenia tuningowe niż dodanie turbodoładowanej czwórki. Jak szalone? Do tego stopnia, że potroili liczbę cylindrów w Celice wyprodukowanej pół wieku temu.

W tamtym czasie Celica pierwszej generacji, przeznaczona głównie na rynek północnoamerykański, była odpowiedzią Toyoty na Forda Mustanga, ale została zmniejszona zarówno pod względem rozstawu osi, jak i pojemności silnika w duchu japońskiej skromności. Została zaprezentowana na Tokyo Motor Show w 1970 roku jako bliski krewny Corony i Cariny, które miały znacznie bardziej stylowy wygląd niż ich rodzeństwo. Początkowo była dostępna tylko z nadwoziem dwudrzwiowego coupé, a cechami szczególnymi kształtu notchback były brak słupków B i poszerzenia błotników w stylu butelki Coca-Coli. Ponad dwa lata zajęło opracowanie wersji hatchback liftback (która przypominała Forda Mustanga Fasback z 1969 roku z tyłu tak bardzo, że wielu nazywało ją japońskim Mustangiem lub Mustangiem Celicą) i kolejne trzy lata na aktualizację modelu, którą można rozpoznać po zmianie przednich kierunkowskazów z diamentowych na kwadratowe i bardziej płaskim przodzie. To wtedy niedrogi samochód sportowy Toyoty otrzymał nową maskę, deskę rozdzielczą i siedzenia, a także jeszcze dłuższy rozstaw osi. Jednak pomimo gruntownej modernizacji, w sierpniu 1977 r. pojawił się model drugiej generacji.
Pół wieku później Celica pierwszej generacji wciąż jest rzadkością na amerykańskich imprezach tuningowych, ale konstruktorzy zazwyczaj zadowalają się dodaniem efektownego spojlera, felg lub poszerzeń, a nawet wymianą silnika na nowoczesny, mocniejszy czterocylindrowy silnik Toyoty lub Hondy. Jednak konwersja Celiki Mk1, tak niszczycielska i brutalna, jak ta najnowsza, Targi tuningowe SEMA wystawiony na Florydzie Atakowanie wyścigów zegarowych warsztat, prawdopodobnie nigdy nie wyprodukowany w Ameryce, ale nie w innych częściach świata.
Pracownik Attacking The Clock Racing jest również odnoszącym sukcesy zawodowym kierowcą wyścigowym. Do Shawna Bassetta Jego pierwotnym planem było uzyskanie 560-konnego wolnossącego silnika V10 z Lexusa LFA, ale gdy ten pomysł okazał się nierealny z powodu braku dostępnych silników, zdecydował się na V12 z sedana Toyota Century. Następnie podkręcił ten 5-litrowy, 280-konny silnik (1GZ-FE) do punktu, w którym mógł wytworzyć 707 koni mechanicznych przy 10 000 obr./min. Specjalny silnik ma 12 obrabianych maszynowo, chromowanych wlotów, które są widoczne przez maskę, a potężna moc jest przesyłana na tylne koła za pośrednictwem nowoczesnej ośmiobiegowej automatycznej skrzyni biegów ZF, ale nie byle jakiej. Ośmiobiegowa ZF jest jedną z najpopularniejszych automatycznych skrzyń biegów ostatnich czasów, montowaną w dziesiątkach nowoczesnych modeli Toyoty, BMW, Maserati, Alfa Romeo, Jaguar i innych producentów, w tym GR Supra i M2. Ale żaden z tych samochodów nie ma pedału sprzęgła, jeśli jest wyposażony w automatyczną skrzynię biegów.

Ta pięćdziesięcioletnia Celica tak właśnie robi. Sprzęgła wbudowanej skrzyni biegów ZF można również sterować ręcznie za pomocą tradycyjnego trzeciego pedału zamontowanego po lewej stronie, dzięki czemu można zwiększyć obroty silnika nawet na postoju, a Celicę można w dowolnym momencie nadsterować, naciskając pedał sprzęgła, tak jak w samochodzie z manualną skrzynią biegów. A gdy nie masz ochoty jechać do przodu z kierownicą i palącą się gumą, możesz prowadzić jak tradycyjny samochód z automatyczną skrzynią biegów: spokojnie, komfortowo, jedną nogą.
Dbałość o szczegóły widoczna jest również w innych częściach sportowego samochodu restomod, takich jak lakier British Racing Green, niemalowane i malowane części z prawdziwego włókna węglowego, karbonowe fotele Tillett Racing, analogowe wskaźniki Speedhut, retro koła wyścigowe BBS E55 – przymocowane do specjalnie wykonanych, centralnych piast przykręcanych za pomocą jednej, masywnej śruby – opony półslick Toyo Proxes R888R oraz zmodyfikowane tylne zawieszenie typu pushrod, którego ruch można obserwować przez tylną półkę podczas jazdy.

Zdjęcia: Toyo Tires, Attacking The Clock Racing, YouTube
Opublikowane przez agencję Smarter Media Communications Agency (http://news.smartermedia.hu)
Source: https://news.smartermedia.hu/tuning/v12-es-motorral-tamadt-fel-az-otveneves-toyota-sportkocsi

Subskrybuj Autosajto.hu do Twojego newslettera



