O moim ulubionym Simsonie Gwiazdorze pisano już od dawna. Tak wiele, że ma już 58 lat. A jednak ostatnio sporo się u niego wydarzyło. Przyjrzyjmy się mu po kolei.

Najważniejszym krokiem jest wymiana wałka rozrusznika nożnego. Mój miły znajomy mechanik zrobił to bardzo profesjonalnie. Musiałem tylko zawieźć do niego cały blok. Gdy już tam był, wymienił uszczelniacze i simeringi. Oczywiście, wymieniono też olej, a blok otrzymał nowe śruby dolotowe. I wreszcie, mały Simo nie odpala już tylko naciskając.

Mój przyjaciel Zoltán Molnár, tapicer Zrobił piękny pokrowiec na siedzenie, a listwę zamontowała utalentowana żona mojego przyjaciela Andrása. (Nikt inny nie wiedział, jak to zrobić, ponieważ podwójną skórę trzeba było też przebić dziurką).

Kupiłem u dealera piękny wydech, który również znacząco wpłynął na motocykl. Wcześniej wymieniłem też opony, co znacznie poprawiło jego prowadzenie.

Niestety, nadal były problemy z zapłonem, sporo się z nim męczyłem. Kiedy raz go rozebrałem, zauważyłem, że płyta główna zdawała się ruszać. Przyjrzałem się jej bliżej i okazało się, że prawie sześćdziesięcioletnie śruby zniknęły z góry. Za radą znajomego mechanika motocyklowego zmierzyłem głębokość otworów, kupiłem nowe, mocne śruby, przyciąłem je na wymiar i złożyłem zapłon. Niezawodność silnika wzrosła o lata świetlne. Na zimno odpala zgodnie ze specyfikacją fabryczną - trzy kopnięcia bez zapłonu, z ssaniem, następnie ssanie wsteczne, włączony zapłon i odpalanie nożne. Wszystko było w porządku, ale kiedy się rozgrzał, zaczął się coraz ciężej uruchamiać. Z dumą odpaliłbym na stacji benzynowej lub w sklepie spożywczym, ale wtedy zostało tylko pchanie, a moja duma zniknęła.

Kupiłem nowy kondensator, co trochę pomogło, ale nie rozwiązało problemu całkowicie. Nadal trzeba było wymienić cewkę zapłonową. Kupiłem 6-woltową, która miała pasować do niego, ale nie jest dokładnie taka sama jak fabryczna. Różnica polega na tym, że stare trzpienie śrub mają niemożliwy do usunięcia element dystansowy. Spróbuję go zdobyć, ale nie jestem pewien, czy odważę się go uruchomić za pomocą tej części.
Więc prawdopodobnie zamontuję starą grzałkę z powrotem i pozostanę przy niej przez jakiś czas, a potem nastąpi konwersja, dla której istnieje kilka alternatyw, takich jak zapłon VAPE.
Nadal jednak zdarzały się przygody. Po udanej jeździe chciałem go ponownie uruchomić, żeby sprawdzić, czy nadal działa, ale pod nim utworzyła się ogromna kałuża benzyny. Nie byłem zadowolony... Od razu pomyślałem, że ten 58-letni pływak wytrzymał już tyle lat – nie taki zły okres – i rzeczywiście, przebił się. Kiedy go wyjąłem, benzyna się w nim chlupotała. Kupiłem zamiennik, zamontowałem, ale ani drgnął. Kupiłem kolejny w innym sklepie. W obu sklepach powiedziano mi, że ten jest dobry, bo wszystko go potrzebuje. Otóż nie.

Obracałem go jednak, aż zauważyłem, że u podstawy, gdzie obraca się wokół małej osi, dwa wypustki fabrycznego pływaka, które trzymają dwa zbiorniki pływaków, zaczynają się później wyginać na zewnątrz. Nowy natychmiast się wygina i zaciska na obudowie pływaka. Dlatego nie może się poruszać. Jednak rozwiązałem ten problem dwoma celnymi, małymi pilnikami i od tamtej pory pływak spełnia swoje zadanie.

Ważniejsze jest to, co stało się z przodu, przy kierownicy. Przez długi czas miałem tylko fabryczne lewe manetki i dźwignię sprzęgła, ale żywiłem nadzieję, że prawa będzie taka sama. Ale tego lata się poddałem. Kupiłem więc manetki gazu i lewą manetki Simsona, dźwignie sprzęgła i hamulca, dźwignię ssania i lusterka oraz wszystko, co było potrzebne, na przykład linki Bowdena. Po krótkiej walce obraz się ułożył. Cóż, delikatnie mówiąc, to nie jest fabryczne... Ale ma wiele zalet. W końcu wygląda jednorodnie. Nie widzę swojego ramienia w lusterkach. Dostałem też włącznik świateł stopu. Tak, tego mi brakowało. Dużo próbowałem z fabrycznym włącznikiem świateł stopu w tylnym nadkolu. Wyregulowałem go na zewnątrz, wypróbowałem i działał dobrze. Potem założyłem kierownicę i ani drgnęła. Bawiłem się tym ze trzy razy, po czym, z mniejszym uśmiechem, postanowiłem to zaniedbać. Jednak nowsze Simsony mają bardzo łatwy w obsłudze włącznik świateł stopu w dźwigni hamulca przedniego. Poprowadziłem tam linkę, ładnie ją zabudowałem. Po krótkiej regulacji, o dziwo, moje światło stopu działa!
Oto Simson Star. Miałem z nim niezłą jazdę tego lata. Niestety, mój licznik kilometrów znowu szwankuje, będę musiał się z tym pogodzić! Ale czuję, że spokojnie mógłbym przewieźć pasażera jadącego z prędkością 50-60 km/h, o ile oczywiście nie pojadę 40 km/h. A jego prędkość maksymalna mogłaby przekroczyć 70 km/h.
Jazda na tak starym motocyklu to wspaniałe doświadczenie, zwłaszcza że działa niezawodnie i nie stacza się na wzniesieniach. Biorąc pod uwagę, że mój tata kupił go nowego, zostaje z nami. Tata również jest bardzo zadowolony z odrodzenia tego małego weterana, a mój syn już się nim interesuje...
Poprzednie części:

Subskrybuj Autosajto.hu do Twojego newslettera



